Neustadt-Glewe

W tym roku sezon wyjazdowy zaczął się z rozmachem, bo zagranicznie. Inicjatywa o tyle ciekawa, co lekko na wariata, bo zgarnięto mnie do niej na tydzień przed wyjazdem, ale co tam – warto było przesiedzieć te 12 godzin w różnych środkach komunikacji. Burgfest, 22 z kolei, odbywał się w parku u podnóża tego uroczego zameczku. […]

Continue Reading

Przybieżeli z Rubieży

Północna Rubież. Miejsce bitnych wojów i zaradnych kobiet. To były trzy naprawdę dobre dni. Na początek zdjęcia kogoś, kto nie należy do żadnej z dwóch powyższych kategorii. Moja mała bestia ukradła mi aparat i zrobiła reportaż z perspektywy dziecka. Dwuletniego dziecka. I cała sterta moich zdjęć. Jeśli ktoś nie ma ochoty przebijać się przez setkę […]

Continue Reading

Widoczki z Cedyni

Muszę przyznać, że misja była epicka- 430km z małym dzieckiem w samochodzie, a do tego kram, obóz i turniej łuczniczy do odgarnięcia jednocześnie. Ale udało się. Kasia wybawiona, kram prezentował się pięknie, a turniej… prawie jak wygrany, bo drugie miejsce za Włodkiem to prawie jak pierwsze ;) miłego oglądania

Continue Reading

Syndrom kaca posezonowego.

Tak to chyba można najadekwatniej określić. Na wszystkie fejsbukowe słitfocie z imprez reaguję dreszczami, jedną krajkę robię trzeci tydzień, a ręcznie tkany len czeka aż mi minie uraz do igieł. I jeszcze trochę poczeka. Nie, żeby mój sezon był jakoś bardzo zajęty. Wręcz przeciwnie. Jedna impreza w maju, jedna w czerwcu i jedna w sierpniu… […]

Continue Reading

Zaskroniec, zimnica i deszcz.

Tak można by podsumować weekendowy wyjazd, ale byłaby to wredna manipulacja anty-propagandowa. Faktycznie, w sobotę rano spod siennika zwiał mi wystraszony zaskroniec, w nocy z soboty na niedzielę lekko powiało chłodem (sama mogę sobie podziękować za brak wełnianych sukienek), a deszcz spadł – jak już miałam złożony namiot i spakowane bagaże. Pomijam już fakt że […]

Continue Reading