Jak wybrać nici i zrobić tabliczki – przygotowanie do nauki tkania

Dziś będzie o krajkach, ale od nieco innej strony. W maju przy okazji Nocy Muzeów razem z Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu szykujemy wirtualne warsztaty tkania na tabliczkach i ten wpis możecie traktować jako wprowadzenie. Mały poradnik co przygotować, żeby nauka tkania nie zaczęła się od spektakularnej porażki i zniechęcenia. Wyjątkowo też mam dla was informacje w formie słuchano-oglądalnej, ale jeśli wolicie czytać – najważniejsze informacje są w tekście poniżej ;)

Jak zrobić tabliczki

Tabliczki będą twoim podstawowym narzędziem i ważne jest, żeby były dobrze dobrane – zarówno do ciebie, jak i do tego, co chcesz utkać. Historycznie tabliczki robione były z drewna, kości i poroża. W późniejszych epokach wykorzystywano do tego celu także twardy papieru. Współcześnie material nas nie ogranicza. Widziałam już tabliczki wykonane ze sklejki, kart telefonicznych, czy pcv, a sama używam starych wizytówek. Jak więc zrobić dobre tabliczki, żeby dobrze się na nich pracowało?

Tabliczki rogowe ze zbiorów Historiska Museet

Kształt

Najłatwiej uczyć się na tabliczkach czworobocznych (kwadrat z zaokrąglonymi rogami) i pracy z takimi właśnie będziesz się uczyć na majowych warsztatach. Z historii znane są także tabliczki 3-, 6- a nawet 8-kątne, ale metoda działania jest wszędzie taka sama. Skupmy się więc na podstawach.

Cienka, wytrzymała i gładka

To trzy cechy dobrej tabliczki. Im cieńsza tabliczka tym lepiej. Z jednej strony daje to mniejsze dystanse między nitkami i łatwiej zapanować nad szerokością krajki (i różnicą napięć między nićmi brzegowymi a środkowymi), a z drugiej można dzięki temu utrzymać więcej tabliczek w ręku. Przy dziesięciu tabliczkach różnica nie jest duża, ale już przy trzydziestu…

Materiał, z którego wykonasz tabliczkę powinien być sztywny. Chodzi o to, żeby nie łamał ani nie wyginał się pod naciskiem nici. Powinien też być gładki lub mieć możliwość wypolerowania. Inaczej nici będą się zahaczać lub, co gorsza, przecierać!

Na początek najlepiej wykorzystać karton modelarski (ok 0.7mm), lakierowane karty do gry lub powlekane wizytówki. Taki materiał łatwo jest ciąć nożyczkami, a dziurki można zrobić dziurkaczem biurowym. 

Notatka na marginesie. W pewnym momencie historii do robienia tabliczek zaczęto wykorzystywać karty do gry, więc gdy tkanie tabliczkowe pojawiło się w Ameryce przyjęło nazwę Card Weaving, podczas gdy tam, gdzie technika znana była już wcześniej, nadal funkcjonowała nazwa Tablet Weaving. Stąd dwie funkcjonujące nazwy tej samej techniki.

Rozmiar ma znaczenie

Historycznie tabliczki były małe 2,5-4 cm, ale do nauki najważniejsze jest, żeby tabliczki dobrze leżały w ręku. Jeśli więc masz duże dłonie możesz przygotować sobie większe tabliczki (o boku 5-7 cm), podczas gdy osobom z drobnymi dłońmi będzie wygodniej z mniejszymi tabliczkami (4-4,5 cm). Z drugiej strony tabliczki powinny być w miarę możliwości małe – im większa tabliczka tym większej przestrzeni operacyjnej potrzebuje i większe są straty materiału. To ważne, jeśli pracujesz z drogimi surowcami, sama przędziesz nici albo zwyczajnie bliska jest ci ideologia less waste.

Wybieranie odpowiednich nici.

A skoro mówimy o niciach… Tkać da się prawie każdą nić, ale to, że się da nie znaczy wcale, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Nic tak nie deprymuje jak osnowa, która się rozciąga, rozpada i haczy na tabliczkach. Piszę to z pełnym przekonaniem – zdarzyło mi się kilkukrotnie tkać nici, które sama przędłam, a prządką jestem delikatnie mówiąc początkującą.

Efekt źle dobranych nici. Krajka ostatecznie powstała, ale ile mnie to zaklęć i eliksirów kosztowało to moje.

Przede wszystkim nić powinna być wytrzymała. Najłatwiej sprawdzić to mocno rozciągając w rękach jej kawałek. Jeśli miękko się rozłazi, rozwarstwia i wyciąga – nie nadaje się. Ewentualnie możesz taką przędzę wykorzystać jako wątek, jeśli nie spodziewasz się, że twoja taśma będzie poddawana dużym naprężeniem. Idealna nić jest trudna do zerwania i pęka z krótkim “pyk”. Do nauki najlepsze będą nici dwojone lub skręcane z kilku pasm. Większość włóczek dziewiarskich do takich należy, więc pod tym kątem masz raczej bezpieczny wybór. Dlaczego nie polecam nici pojedynczych (single-ply)?  – masz 50% szans, że nić rozkręci ci się w trakcie tkania. Wrócę do tego w trakcie warsztatów jak będę omawiać mechanikę tkania na tabliczkach.

Nić powinna mieć także jednolitą strukturę. Wszelkie bąble, pętelki czy nieregularności nawet jeśli nie będą się blokować w otworach tabliczek, to będą znacząco wykrzywiać wzór. Zwróć też uwagę, żeby nić była gładka, nie miała meszku. Taki moher na przykład potrafi bardzo brzydko się zbijać utrudniając tworzenie przesmyku, a już cofnięcie robótki w celu naprawienia błędu może okazać się niemożliwe.

Notatka na marginesie. Wielokrotnie miałam sytuacje, że pozornie luksusowa włóczka kompletnie nie nadawała się do tkania. Szczególnie znienawidziłam angorę. Bardzo krótkie włosie wyłamywało się w trakcie tkania i już po chwili pokryta byłam puchem z króliczego futra. Podobnie ma się sprawa z lnianą przędzą dziewiarską. Za każdym razem po tkaniu przez kilka dni kicham kolorami. 

Na początek nauki polecam przędzę, która jest delikatnie sprężysta. Co to znaczy w praktyce? Rozciągnięta nić bardzo delikatne pracuje. Pozwala to zniwelować nieco nierówne naciągnięcie osnowy i oszczędza konieczności poprawiania go co kilka centymetrów

A ile jej potrzeba? Na pierwszą krajkę, którą będziemy robić na majowych warsztatach przygotuj sobie cztery kolory nici tej samej lub zbliżonej grubości w odcinakach długości rozpiętości ramion. Trzy kolory po 8 odcinków, jeden kolor 16 odcinków i tegoż koloru mały moteczek oddzielnie na wątek (10 m powinno wystarczyć). Do tego dziesięć tabliczek.

To co? Widzimy się na warsztatach?


A tak całkiem na marginesie, jeśli jesteś tutaj, bo szukasz dobrych nici wełnianych i jedwabnych do tkania na tabliczkach to mam całkiem dobre źródło…

Zobacz też...

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.